Wieczorny gość cz.2 ost.
Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni, wtuliła się we mnie, ostrożnie położyłem moją muzę na łóżku, ona rozchyliła swoje zgrabne nogi zapraszając mnie do swojej świątyni, delikatnie lizałem i nawilżałem kolejne płatki spijając słodki nektar, jaki wydobywał się z jej świątyni rozkoszy. Uniosłem się na rękach i wszedłem do środka, czułem jak ciepło i rozkosz podniecenia, cofałem się po to by znów w nią wejść jeszcze głębiej. Bogini mruczała, jej seks linia była boska pojękiwała z przyjemności, jaką jej przynosiłem swoimi ruchami, najpierw powolnymi a później coraz szybszymi. (więcej…)