Podniecająca woń
Mały grill bar na deptaku. Już oboje nie wytrzymywaliśmy od nadmiaru moczu w pęcherzu, poszliśmy razem do WC. Ona pierwsza, usiadła na sedesie, sikała, po jej czole spływały kropelki potu, a zapach jej śluzu i moczu z cipki był zniewalający, mruczała z przyjemności, jaką dawało jej opróżnianie pełnego pęcherza. Jęczała niczym sex telefon. Podniecił mnie jej widok, kabina była dość ciasna a dookoła unosił się zapach starego odświeżacza i moczu na podłodze. Ten klimat mnie rajcował. Teraz moja kolej, zdjąłem z niej ubranie, pozostawiając jedynie japonki na zakurzonych stopach, lizałem je dokładnie i przechodziłem coraz wyżej zlizując kropelki potu z jej ciała, wreszcie dotarłem do centrum najpiękniejszego zapachu, cipki. Wtedy oszalałem, zacząłem zlizywać ten dar, wiedząc, że doszczętnie go tym
sposobem niszczę, ale nie mogłem się powstrzymać. Sapała gładząc mnie przy tym po spoconych włosach na głowie. Zmieszane zapachy naszych ciał również ją podniecały. Nie wytrzymała złapała mnie za jeszcze trochę mokrego od moczu penisa, przyciągnęła do siebie i zaczęła się cudowna penetracja, bajkowa jak animacje ero. Kochaliśmy się jakieś 1,5h, na koniec podarowała mi swoje pełne śluzu stringi i wyszła a ja pogrążyłem się w ich woni.
Brak podobnych wpisów